
- Image by Hamed Saber via Flickr
Czasem zapominamy, kim jesteśmy.
Czasem zbaczamy z drogi, którą wybraliśmy bardzo dobrze siebie znając – jeszcze jako dzieci.
Czasami dorastając zapominamy o odwadze marzeń, o szaleństwie wiary w dośc nieznaczną odległośc od dłoni do gwiazd, o nieracjonalnych prawdach…
Czasami los rzuca nas na bezludną wyspę, abyśmy sobie o tym wszystkim przypomnieli!
Widzicie, ja żyłam głośno, ostro i cholernie tłocznie. Szukałam odbicia w facetach. Szukałam prawd.
Dziś znam już te najwazniejsze, a co więcej: jestem gotowa na kolejne!
Dziś los dał mi w policzek, wyrwał na parę lat z jatki codzienności, i pozwolił zrozumieć kim jestem usytuowując w zupełnie nieodpowiednim środowisku.
Zyję więc medytacją a świateło w tunelu zaczyna nabierać rozmiarów wielkiej sfery:) I mam nadzieję, że niebawem mnie połknie!
Dziś planuje lot do Kairu, pobyt w hotelu na Nilem z grupą ludzi całkowicie podzielającą moje podlądy a w innych sprawach zuełnie do mnie niepodobnych! Już za dwa tygodnie poznam też kilku ludzi, którzy postawili wszystko co mają na szalach walki o swoje cele, przekonania i po części marzenia. (postaram się opisać jak najwięcej, i opublikuję po powrocie). I to wszystko dzięki pomocy kolejnego faceta – choć dziś wiem, że odpowiedniego, bo ostrożnie wybranego, wyważonego i dobrego człowieka, nie bożka;)
Dziś jeszcze czuję przed sobą wielką ścianę niepewności, i może też braku wiary w siebie…Czuję ból odległości i trudów drogi, jaką wiem, że muszę obrać. Ale czuję też ekscytację, powiew wiatru, deszcze na policzkach, papierosy wypalone o czwartej nad ranem, dorosłą ciszę…
Płaczę ze szczęścia, że odnalazłam zgubiony szlak, bo wiem, że jestem w domu. I że niekoniecznie sama, bo jesteście ze mną Wy!
P.S. Pozostawmy w spokoju małe zajaczki.
![Reblog this post [with Zemanta]](http://img.zemanta.com/reblog_e.png?x-id=d273b4d7-e14f-4366-beeb-d112f0b36995)









