A właście z jednego powodu – propozycja wprowadzeni Rejestru Stron i Serwisów Zabronionych zaczyna podróżować po rządzie i polska blogosfera jakoś nie reaguje – a przynajmniej ja nie widzę, aby blogerzy o tym wiele pisali. OK, ja dla postów na Global Voices szukam w konkretnych miejscach, więc widzę parę osób poświęconych walce o wolność słowa w Polsce, ale ponieważ nie jest to tak masowe jak choćby reakcja na propozycje monitorowania zachowań w sieciach społecznościowych w Anglii – jakoś tak mi smutno, iż nie potrafimy się zjednoczyć. A poniższe akcje wydają się odrębne:
Pierwszy tydzień w nowej pracy okazał się szokiem dla organizmu (nie musiałam wstawać o szóstej i biec na pociąg do stolicy), głowy (mogę pracować przy własnym stole a przerwą jest podniesienie wzroku na przepiękny ogród), a przede wszystkim dla samooceny. Dopiero teraz – i cholernie mnie to zaskoczyło – wychodzą ze mnie problemy związane z poprzednią praca i zaczynam rozumieć co i jak bardzo mnie zniszczyło.
Dziś szłam ulicami Oksfordu na spotkanie polonijne (dziękuję za zaproszenie, Maćku!) i wreszcie miałam parę godzin dla siebie – rozminęłam się z Polakami, którzy poszli na obiad. Dało mi to możliwość zastanowienia się nad tym, co czuję, gdzie jestem i co dalej. I to chyba proste. Jest taki czas kiedy człowiek musi przyznać się do najgorszych słabości, aby móc coś w sobie odbudować. Ja w ostatnich czterech latach zawiodłam się na wielu ludziach, na kilku miejscach, na pracy i na samej sobie. (widziałam też wspanialych ludzi i cud dnia codziennego). Zawody te spowodowały – zapewne z racji występowania równocześnie – iż wypaliłam się, opustoszałam. Dziś widzę pustkę. Wiem, że nie jestem w stanie zacząć związku, tracę kontakt – ten prawdziwy – z przyjaciółmi, oddalam się od otoczenia aby poświęcić więcej czasu sobie.
I znalazłam ciekawą grę, która spowodowała, iż odnalazłam balans życiowy, na którym mogę zacząć budować, choćby od zera: zmieniłam podejście do pracy z tego logicznego, na pasjonujące; a do zycia z pasji na logikę i akcję- reakcję, na podejście do wszystkiego z dystansem. Bardzo dobrze mi to robi.
Jedyną inspiracją – poza ludźmi, których piękno i geniusz wciąz mnie fascynują – jest uczucie, jakie dziele w stosunku do dziecka. To niewyobrażalne, jak człowiek wiele otrzymuje od tej małej istoty…po prostu nie do opisania. A ta moja kończy za tydzień czwarty rok!
W tym roku zrezygnowałam z wystawy fotograficznej, przynajmniej z Artweeks. I przymierzam się do rezygnacji z Baru, gdyż po prostu nie mam czasu, i chyba też motywacji do pisania. I coś, codziś usłyszałam a i zobaczyłam uświadomiło mi, że Bar nie ma przyszłości. Wyklarowały się we mnie dwa, trzy pomysły, a resztę chcę zakończyć. Dla siebie, po prostu;)

![Reblog this post [with Zemanta]](http://img.zemanta.com/reblog_e.png?x-id=2e3a46dc-bcdb-4830-8533-a17449d8c0ee)




![Reblog this post [with Zemanta]](http://img.zemanta.com/reblog_e.png?x-id=8e4f3f7a-875d-494a-95ca-134d6ab11cc1)



![Reblog this post [with Zemanta]](http://img.zemanta.com/reblog_e.png?x-id=4dc9340c-0de8-4d93-ac81-9aa28616e500)
![Reblog this post [with Zemanta]](http://img.zemanta.com/reblog_e.png?x-id=7bc91922-8776-40b1-a2e6-31deafd8e62c)









